Holandia na dwóch kółkach

Holandia krajem rowerów – wie to każdy i jest to jedno z pierwszych skojarzeń  powiązanych z tym krajem. W Holandii bez roweru jest duża szansa na to, że „zginiesz”, a jeśli nie „zginiesz” to przynajmniej zbiedniejesz, ponieważ transport miejski do tanich tutaj nie należy. Rower w Holandii to nie jest tylko coś na topie, coś co wypada mieć. W tym kraju zwyczajnie bez roweru to za daleko nie zajedziesz.

     Ale czy można temu się dziwić, jeżeli zna się infrastrukturę rowerową w Holandii? Wszędzie znajdują się ścieżki rowerowe. Światła na skrzyżowaniach zmieniają się dla rowerzystów szybciej niż dla ruchu samochodowego. Kierowcy mają więcej szacunku dla rowerów na drodze. Oczywistego, lub wymuszonego 🙂 Bowiem rowerzysta w Holandii jest jak święta krowa w Indiach. Nawet jeżeli to on zawini na drodze, odpowiedzialność będzie ponosił kierowca samochodu. I dobrze? Nie powiedziałabym. Rowerzyści potrafią być – niezależnie od wieku – bardzo irytujący, zarówno podczas korzystania ze ścieżek rowerowych, jak i jadąc „poboczem” ulicy. Wyjeżdżają poza przeznaczone dla siebie pasy, zawłaszczając spory kawałek drogi na własny użytek. Gdyby robiło to dwóch rowerzystów jadących obok siebie… Ale często trzy lub cztery osoby blokują drogę nie zwracając uwagi na to, co dzieje wokół nich. Kolejnym irytującym zachowaniem rowerzystów (szczególnie młodych) jest jazda bez trzymanki, ze słuchawkami w uszach i bawiących się telefonami podczas pedałowania. Na drodze publicznej, nie ścieżce rowerowej. Brrrrrr.

     Jest to jedyna niedogodność związana z popularnością rowerów w Holandii. No prawie jedyna – bynajmniej dla mnie. Planując wypad rowerowy w ramach rekreacji, relaksu, odsapnięcia od miejskich tłumów i ogólnie – ludzi – trzeba się liczyć z tym, że zadanie to jest niełatwe. Przy mało atrakcyjnej pogodzie ścieżki rowerowe bywają dosyć zatłoczone, a co dopiero, gdy słońce dopisze i temperatura jest przyjemnie plusowa…. Wówczas wszędzie możesz uświadczyć rowerowych tłumów. Nieustannie trzeba kogoś wymijać, wyprzedzać, usuwać się na bok. A gdyby tak zboczyć ze ścieżki? Hmm podobne zachowanie nie jest przewidziane w holenderskim planie. Holendrzy tacy szaleni nie są. Są tutaj ścieżki do chodzenia, ścieżki do jeżdżenia, ścieżki do jazdy konnej … I nie waż się człowieku wykraczać poza przyjęte normy. Wyjątkiem są trasy w lasach, również wyglądające na wytoczone specjalnie dla tych, którzy wolą kolarstwo bardziej wyczynowe. Taka jazda z górki na pazurki 🙂 Czyli frajda.

Popularność wypadów rowerowych w pojedynkę, z rodziną, z przyjaciółmi lub ludźmi z klubu rowerowego zaowocowała świetnymi oznaczeniami i bogactwem tras. Oznaczenia ścieżek są wyraźne, czytelne i naprawdę fajne. Podczas wycieczki rowerowej możemy na trasie zastać również kawiarenki dla rowerzystów i wędrowców, gdzie możesz coś przekąsić, wypić piwo, poplotkować. Często można również znaleźć ławeczki dla wędrowców. Niedawno dowiedziałam się o istnieniu specjalnych organizacji rowerowych, na których rzecz wpłaca się niewielkie składki roczne a w zamian za to otrzymuje się mapy, informacje oraz książkę wypełnioną po brzegi adresami domów prywatnych, w których można za niewielkie pieniądze przenocować, zjeść śniadanie i drugiego dnia pomknąć dalej w podróż rowerową przez NL. Świetne rozwiązanie.

Jakimi rowerami jeżdżą mieszkańcy Holandii? Kochają tutaj rowery górskie, sportowe, kolarzówki, ale prym zdecydowanie wiodą rowery miejskie i niezbyt nowe. Począwszy od popularnych, prostych i najbardziej dogodnych cenowo rowerów zwanych omafiets i opafiets poprzez rowery bardziej zaawansowane i z wyższej półki  Takie z przerzutkami, ciężkie, masywne, stabilne i nie do zdarcia. Oma ma swój fiets i opa również. Zatem zarówno mama, jak i tata nie powinny być gorsi 🙂 Zatem proszę bardzo: mamafiets i papafiets istnieją również. Są to dobre, wzmocnione rowery wzbogacone dodatkowymi siodełkami dla pociech. Bardzo fajna sprawa.

A gdy siodełek zabraknie do dzieci przewożenia – TADAAM! istnieją specjalne wózki doczepiane i przedczepiane do rowerów. I dzieci własne doń wpakujemy i dzieci sąsiada a i zakupy dobrze się pomieszczą 🙂 Często jestem pełna podziwu do tutejszych matek na rowerach. Zakupy, z przodu dzieciak, z tyłu dzieciak, zaawansowana ciąża a taka kobietka zasuwa sobie na rowerku i nic jej nie jest straszne 🙂 W kwestii przewożenia przedmiotów na rowerach – ta sama historia. Niemal wszystko można na rower zapakować! No i powiedzcie sami, czyż nie jest fajnie rowerem po Holandii jeździć?

tyjjty

   W jaki sposób nabywa się rowery w Holandii? Otóż odbywa się to na drodze:

1. legalnych transakcji w sklepie, płacąc za zakup z własnej kieszeni albo korzystając ze specjalnych programów rowerowych i wówczas za rower płaci pracodawca z naszych np. nadgodzin,

2. kupuje się rower na starociach za symboliczne pieniądze,

3. kradnie się go, a ewentualnie,

4. kupuje się skradziony.

Instrukcję ostatniego sposobu na stanie się posiadaczem dwukołowca, zdradziła mi moja Siostra 🙂 Jednak jeszcze z niej nie skorzystałam. Jeszcze, ponieważ już jeden rower straciłam. Ktoś uznał go za najbardziej atrakcyjny w okolicy i wyróżnił go spośród innych, stojących obok rowerów. Szkoda dla mnie wielka, fajny był to sprzęt. A może komuś pasował do kreacji… Ponieważ w Holandii rowery zmienia się jak rękawiczki. Nieważne, czy sprzęt jest z wyższej półki, piękny i błyszczący, czy stary ramol skrzypiący zawzięcie i ledwo dyszący. Każdy rower jest dobry na to, aby go skraść. Zabezpieczenie? Phhhhi. Nożyce do cięcia metalu można nabyć w pierwszym lepszym sklepie budowniczym i to za symboliczne pieniądze, a na dodatek w rozmiarze pasującym do damskiej torebki 🙂 

SONY DSC

Zatem, gdy kolejnym razem ktoś się ośmieli porwać na mój rower – mam szansę na to, aby stać się złodziejką rowerów 🙂 Mam w czym tutaj przebierać. Dzisiaj ten będzie pasował jak ulał do spodni, a jutro tamten do spódniczki. Gdy mi się znudzi porzucę go tak jak robią to inni i wezmę sobie nowy model w posiadanie. Ciekawa jestem, jak długo gryzłoby mnie sumienie, gdybym kogoś rumaka pozbawiła. Pewnie długo. Wybieram jednak zakup z drugiej ręki… i to niekoniecznie na ścieżce nielegalnej (lub prawie legalnej biorąc pod uwagę ilość kradzionych w NL rowerów).

     A jakim rowerem jeździ autorka tego bloga? Mam i piękną nówkę z programu rowerowego (fietsplan), mam i stary sportowy rowerek kupiony na starociach, który potrzebuje solidnego remontu i najważniejszy dla mnie sprzęt, z którego korzystam gorliwie w każdy dzień roboczy – omafiets. Jest brzydki, czarny, pordzewiały tu i ówdzie, ale uwielbiam na nim jeździć. Śmiga szybko, sprawnie i chociaż czasami łańcuch mu spadnie – da się temu zaradzić. Idealny na zakupy, do pracy, na dzień powszedni i od święta. Siedzi się na nim wygodnie i przyjemnie, jak na kanapie. Na początku miałam z omafiets problemy polegające na tym, że nie umiałam na nim jeździć 😉 Zdarzało się, że w przechodniów wjeżdżałam, a zakręty robiłam prawie kwadratowe. Nie pytaj mnie w jaki sposób. Nie miałam zwyczajnie wyczucia, aż do czasu gdy pojawiła się miłość do tego brzydactwa i teraz bez omafiets – ani rusz 🙂 

     Gdyby nie przyjazd do Holandii, nie prędko w Polsce poznałabym jak smakuje jazda rowerem skoro świt, gdy świat dopiero wybudza się ze snu. Ranek, przymrozek, zima – i jaaaaka frajda. Świeżość poranka – to jest to. Poza tym kondycja całoroczna. Chcę czy nie, minimum 30 minut na rowerze prawie każdego dnia. Chociaż mój organizm już tak przywykł do jazdy rowerem, że wielu kilometrów potrzebuję na liczniku, aby poczuć, że teraz to już jeżdżę sportowo 😉 

     No i pojawił się moment, gdy w butach na wysokim obcasie i w kiecce wsiadłam na rower. Mało praktyczne rozwiązanie, ale da się a w Holandii taki obrazek nikogo nie dziwi 🙂

§

A jak u Ciebie wygląda rowerowa rzeczywistość? Wszyscy, którzy mieszkają w Holandii mają podobne doświadczenia – tak myślę. Jednakże wszelkie nowe uwagi będą mile widziane 🙂 A mieszkających poza Holandią zapraszam do rowerowej opowieści. Pozdrawiam i życzę Tobie miłego dnia:)

 

Moja Droga Czytelniczko/ Czytelniku – jeżeli uważasz, że ten post i mój blog może wnieść coś fajnego i dobrego w Twoje życie nie obawiaj się go subskrybować, podesłać znajomym, podzielić się z nim na Fb. Będę za to wdzięczna i doda mi to skrzydeł bardziej niż RedBull 🙂  Pozdrawiam ze słonecznej Polski na wakacje !

 

 fjty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s