30 -sto latki to ja i TY?

Do dzisiejszego postu zainspirowana zostałam rozmową z jedną z moich „klientek”. Adri ma około 70 lat. Jest spełniona, bardzo zaangażowana tu i tam, z pełną agendą, aktywna fizycznie i z pasją. Patrząc na nią trudno jest uwierzyć w jej wiek. Ona to, wraz ze swoim mężem, systematycznie zadaje mi pytanie – planujesz nadal się uczyć? bo przecież jesteś taka młoda…chyba nie zmierzasz sprzątać cudzych domów aż do emerytury itd. W piątek zapytała mnie o moje marzenia – o czym Ela marzysz?? I… tak od słowa do słowa przeszłyśmy do tematu tego postu. Marzenia – jakie one są – opowiem Tobie w odpowiednim do tego czasie. W każdym razie się piękne i mają szansę spełnić się, ale nie same z siebie. Moje marzenia (a także Twoje) potrzebują wsparcia a ono musi wyjść najpierw od NAS – od CIEBIE i ode MNIE…

Adri opowiedziała mi o swojej córce (wiek w okolicach 35-ciu lat), która zostawiła pracę: dochodową i dobrą na rzecz bliźniaków, które urodziły się ponad rok temu. Obecnie dziewczyna poszukuje dla siebie nowego zajęcia pytając – co ja lubię, gdzie chcę pracować, co mi przyniesie satysfakcję …  Ja kilka miesięcy temu straciłam jeden z kontraktów. Po prostu nie przedłużono mi go. Po chwilowej panice, ale tylko chwilowej, poczułam jak otwierają się przede mną drzwi przez które wpadło świeże powietrze … Czasami ktoś inny musi powiedzieć nam NIE, abyśmy ruszyły do przodu. I ruszyłam… tak trochę niepewnie, sama nie wiedząc czego szukam  i w jakim kierunku powinnam podążać. Ale ruszyłam… Przez ostatnie kilka miesięcy przeszłam niezwykłą zmianę i chociaż mało z tej zmiany widać na zewnątrz, to jednak wewnątrz mojej świadomości – tego kim jestem i czego chcę – przeskoczyłam o krok milowy. Czytasz tego bloga… a on jest jednym z kroków, które podjęłam ku ulepszeniu mojego życia, a także i Twojego? 🙂

Do czego zmierzam? Mam 37 lat i rozglądając się wokół siebie zarówno w realu, jak i w wirtualnym świecie odnoszę wrażenie, że bardzo wiele kobiet (dla mnie wciąż dziewczyn) gdzieś pomiędzy 30 – tym, a 40 – tym rokiem życia zatrzymuje się na chwilę dłuższą, lub krótszą z pytaniem na ustach – i co dalej? Czy tak ma wyglądać moje życie? Czy na pewno chcę w tej pracy spędzić kolejne lata, aż do emerytury? Czy na pewno jestem w tym miejscu, w którym chciałabym być????  Czy ten partner, czy ta sytuacja, czy to miejsce…. wstaw w te kropki wszystko, co w Twojej duszy gra. Czasami pytanie to sprowokowane jest chorobą kogoś bliskiego w rodzinie, rozstaniem, zmęczeniem, zmianą sytuacji życiowej, utratą pracy… a czasami mamy zwyczajnie DOŚĆ.

Ja należę do tej grupy kobiet, która poprzez utratę pracy i znużenie zaczęła powoli mówić „ja już tak nie chcę”. Najpierw cicho i wstydliwe … ale teraz to już pełną piersią krzyczę DOMAGAM SIĘ SAMA OD SIEBIE TEGO, ABYM RUSZYŁA DO PRZODU.  I kurczę, coś we mnie pękło i ruszyłam. Odstawiam małymi krokami na bok tą nieśmiałą, niepewną dziewczynę, którą jeszcze do niedawna byłam i daję sobie szansę. Dać sobie szansę – niełatwe zadanie… czy Ty również tak myślisz? Dać sobie szansę oznacza wyjść poza schematy, w które wpadłyśmy na drodze naszego życia, wyjść poza strefę komfortu, ośmielić się, odważyć zaistnieć i mieć własne zdanie, które chcemy ogłosić światu. Dać sobie szansę to uwierzyć, że potrafię, że mogę, że JESTEM … Jest to zadanie bardzo trudne ale i niezwykle ważne.

Pamiętam, jakby to było wczoraj, że chwilę po ukończeniu 30-stu lat czułam się wspaniale. Odkryłam, że odnajduję się w rękodziele i odnalazłam moją pierwszą pasję (oprócz czytania książek) – tworzenie biżuterii. Odważyłam się zostawić moją pracę jako sprzedawca – pracownik biurowy i założyć własną działalność.  Nie był to wielki sukces, praktycznie żaden jeżeli spojrzeć na to z punktu finansowego, ale odważyłam się i to było dla mnie najważniejsze. Zaczęłam powoli realizować moje marzenie. Jeszcze nieumiejętnie, ale jednak… Moja 30 -tka to był dla mnie czas trochę magiczny. Byłam zakochana, odnalazłam moją pasję, poczułam się kobietą bardziej z zalążkami świadomości, że nią jestem, niż z pełną świadomością tego, jak ta kobiecość powinna wyglądać. Najważniejsze było jednak dla mnie to, że czułam się dobrze i pełniej… Później, małymi krokami przyszła proza życia… codzienność – już tutaj w Holandii… Praca, dom, depresja, praca, dom, depresja…. Aż do dnia, gdy zaczęłam wygrywać z depresją a w pracy już mnie nie chciano, czym wyrządzono mi przysługę. I nagle okazało się, że mam 37 lat… I rozejrzałam się wokół siebie i zobaczyłam kobiety, które będąc na tym samym co ja etapie życia odważyły się COŚ zmienić… Realizować siebie, podążać za marzeniami, powiedzieć sobie „dość”. Kobiety po 30-tce nie odnajdujące się w pracy do tej pory wykonywanej, zmęczone, znużone, marzące.. Kobiety po 30-tce, które chcą dla siebie czegoś więcej, niż odbębniania codziennych obowiązków w pracy i w domu. Kobiety po 30-tce, które nie chcą być już tylko kimś u boku męża i matką dla dzieci. Kobiety po 30-tce, które widzą już jak 40-tka zbliża się wielkimi krokami a wraz z nią zmniejszone szanse na dobrą pracę i piętno społeczne, ponieważ wiek już zobowiązuje… ( uffff w Holandii mam szansę uchować się do 50-tki – ten wiek jest tutaj szczególnie świętowany ) … Kobiety po 30 -tce, które wiedzą czego chcą i zamierzają po to sięgnąć. I wiecie co? Z takiej perspektywy patrząc wciąż cieszę się z mojej 30-tki i uważam, że ona jest bardzo ważnym wydarzeniem na etapie życia każdej kobiety. Gdzieś pomiędzy cyferkami 3 a 4 rozgrywa się historia dojrzewania każdej z nas. Dojrzewania do bycia sobą, do poszukiwań, do pragnień, które mają prawo i szansę ujrzeć światło dzienne; dojrzewanie do tego, aby zacząć się uczyć nowych rzeczy ze świadomością, że teraz robimy to NAPRAWDĘ dla siebie, ponieważ wiemy co lubimy a czego nie… Powiem Tobie szczerze – lubię moją TRÓJKĘ  z przodu, a Ty?

A Ty Dziewczyno / Kobieto (a może i jakiś Pan do mnie trafił ) napisz mi co o myślisz? Jak Ty czujesz się na tym etapie życia, w którym jesteś? Opowiedz swoją historię 🙂 Nie bój się … może właśnie tutaj znajdziesz wsparcie i uwagę, której brakuje Tobie w bliskim Tobie otoczeniu. Jeżeli uważasz, że moje słowa mają sens i mogą Komuś Koga znasz pomóc – podziel się na Fb moim wpisem. Wystarczy, że klikniesz w ikonkę pod wpisem. Czasami jedno słowo wystarczy, aby czyjeś życie odmieniło się i zmieniło kierunek ku lepszemu…Z pozdrowieniami Ela

 

SONY DSC

12 thoughts on “30 -sto latki to ja i TY?

  1. Marzenia zawsze są piękne. Dlatego są marzeniami. Nikt nie marzy o rzeczach strasznych 😉
    Oj tak 3-ka z przodu zobowiązuje zobowiązuje już do bycia poważnym dojrzałym, do bycia doświadczonym. W wielu kawałkach mego życia tak jest. Tak się czuję, że wiem już co to powinna wiedzieć trzydziestoletnia kobieta. W wielu jednak niepewnie i ze strachem czasem bezradnością. Co bardzo mnie zadziwia to zawodowo nie mam obaw wiem co jest co (jeśli czegoś nie wiem to się dowiem) po prostu doświadczenie daje mi pewność. Po prywatnej stronie już jest inaczej, wiele rozterek i obaw. To chyba jest tak, że naszego własnego zawodu uczymy się określony czas, zdobywamy doświadczenie i w końcu stajemy się ekspertami, a życia nie da się nauczyć. Ciągle coś się zmienia, ciągle trzeba się uczyć relacji, zachowań.
    Kiedy skończyłam trzydzieści lat czułam, że mogę zawojować świat, max power, ale teraz kiedy czterdzieści blisko zaczynam dostrzegać, że z tym podbijaniem świata to nie jest tak łatwo. Mniej energii już jest na kolejne wojny, potyczki i utarczki. Wcześniej walczyłam o każdy kawałek mojego świata, a teraz powoli oddaje ten świat po kawałku, dla świętego spokoju. Kto wie kiedy będzie blisko do 50 może już nie będę szła pod prąd tylko pozwolę mu swobodnie mnie unosić?

    Lubię to

    1. Myślę, że w miarę upływu lat jesteśmy tez bardziej zmęczone, przyzwyczajone, wycofujemy się, albo zmieniamy priorytety… Dowolne wybrać, niepotrzebne skreślić, ew. dodać to, czego nie ma. Ja niby wiem w co nie warto już mi jest sił i energii angażować, ale jednak zapominam o tym… Święty spokój – chyba tak. Coś w tym jest. W pracy, taj jak mówisz- możemy być ekspertami, to jest wiedza wyuczona, ale w życiu… ale może dzięki temu jest jak jest. Wybory, wahania, niepewność, świadomość tego, co się dzieje wokół nas… to wszystko jest ważne. Życie takie noooo. P.S. a piszesz, że styl u Ciebie leży 😉 a tutaj proszę jak ładnie…

      Lubię to

  2. W tym co piszesz jest duzo prawdy.Tylko moze z ta depresja bym sie nie zgodzila😉.Ja juz przekroczylam ta magiczna 40-tke w listopadzie.Chyba czas zawojowac swiat haha.Pozdrawiam i zycze powodzenia w dazeniu do okreslonego celu😃

    Lubię to

  3. Miałam 38 lat gdy zaczęłam swoje wymarzone studia,5 letnie 😊 teraz je kończę 😊 Zdaję w sobotę ostatni duży egzamin i to jest początek mojej nowej drogi😊

    Lubię to

  4. Kolejny post pasujący jak ulał do mojej sytuacji. W wieku 33 lat, po 13 latach w tej samej firmie, po otarciu się o burn out, za 3 miesiące wszystko się kończy i muszę sobie poukładać wszystko od nowa. W pierwszym momencie ulga, bo sama pewnie do tego kroku jeszcze długo bym się zabierala. Potem panika i poszukiwanie na wariata czegoś nowego (choć dostałam na to pół roku zanim w ogóle trafię na zasiłek). Presja żeby się wykazać, nie zawieść i być lepszym albo chociaż nie gorszym od kolegów i szybko coś znaleźć. Teraz, po ponad 3 miesiącach gorączkowych poszukiwań (mimo że nie mogę zacząć czegoś nowego wcześniej niż w ostatnich dwóch miesiącach) zaczyna do mnie docierać to co wiele osób mi od jakiegoś czasu powtarza. Że muszę wrzucić na luz, dać sobie czas, zastanowić się czego tak naprawdę chcę. Mam nadzieję, że mi również uda się usłyszeć swoje marzenia i znaleźć drogę do ich realizacji. Pozdrawiam wszystkie 30-latki (i nie tylko) na życiowych zakrętach! Czekam na kolejne teksty! 😊

    Lubię to

    1. Dorota, znam to uczucie paniki i lęk o to, co będzie jutro… gdy cos się wydarzy, przyjdą nieplanowane rachunki etc. Ale w pewnym momencie wrzuciłam na luz i odwróciłam sytuację. Kosztowało to nieco wysiłku i ten proces wciąż się dzieje, ponieważ trudno jest tak z dnia na dzień zmienić przekonania, ale staram się. Wykorzystać „porażkę” jako szansę 🙂 Nigdy nie lubiłam pracować pod presją innych. Teraz uczę sobie radzić z presją, którą sama sobie „funduję”… Napinam się jak mogę, aż wszystko boli. A potem przychodzi STOP. Ten blog to jest takie moje STOP 🙂 Pozdrawiam i cieszę się, że trafiłam w Twoje serducho 🙂

      Lubię to

  5. Mam swoją 3 z przodu i było to dla mnie przełomem. Gdzieś przeczytałam, że fajnie jest zrobić sobie bilans na 30-te urodziny. No więc, nie było to fajne. Zdałam sobie sprawę, że jestem w miejscu które bardzo mi się nie podoba i dzieją się ze mną rzeczy, które nie podobają mi się jeszcze bardziej. Zrodził się we mnie bunt. I trwa nadal. I przyszły te pytania: dlaczego ja sobie to zrobiłam? dlaczego obwiniałam innych za moje decyzje? i moje ulubione: co ja sobie wtedy myślałam? Teraz najpierw zadaję pytania a potem decyduję. Ale działam, w końcu działam i podoba mi się to. Mam swoje marzenia i chce je zrealizować. I nawet jeśli się nie uda, to wiem, że próbowałam a nie czekałam biernie na cud czy zrządzenie losu. Jedyne czego żałuję, to tego że obudziłam się tak późno. Właśnie moje blogowanie jest jednym z moich działań. W końcu robię to tak jak należy, a nie jako fanaberia. Dzięki temu trafiłam do Ciebie 🙂 Pozdrawiam i dziękuję za ten artykuł!

    Lubię to

    1. Uffff Kasiu jestem i mogę w sposób „cywilizowany” Tobie odpowiedzieć, a nie gdzieś tam, spod muru na środku ulicy,ponieważ jedynie tam znalazłam wolną sieć WIFI 🙂 Myślę, że w tej trójce coś jest… Z tego, co obserwuję w internecie – wiele Kobiet decyduje się na podjęcie wyzwania właśnie mając tę magiczną cyfrę z przodu. Dla mnie blog jest również jedynym z wyzwań, które chcę dla siebie robić. Nigdy nie byłam osobą skłonną do inwestowania w siebie, gdzieś to zawsze na dalszy plan schodziło. Ambicje, marzenia, dążenie do celu,zachęta ku działaniu ze strony rodziców? Jakoś sobie tego nie przypominam, Zawsze było zwątpienie i twarda rzeczywistość. Sama dla siebie żałowałam czasu i pieniędzy. Ale przyszedł czas, gdy coś we mnie pękło i powiedziałam sobie – dość. Dlaczego mam nie zasługiwać na lepszą pracę, dlaczego mam nie próbować, dlaczego mam robić to, co inni wg mnie widzą, jako lepszą opcję dla mnie samej…? Mówiąc dosadniej – zbrzydło mi się nic nie robienie dla siebie samej. A teraz, po trzydziestce a przed czterdziestką mam wrażenie, że jest mój czas Taki jakby ostatni gwizdek, aby coś zmienić…I robię to, trochę nieumiejętnie, ale ROBIĘ. I ZA CIEBIE TRZYMAM KCIUKI, ABYŚ SZŁA DO PRZODU!!! Pozdrawiam spod samiuśkich Tater 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s