Bonjour i nie tylko. Jak się uczyć języków?

 

Na wstępie polecam zaparzyć sobie porządny kubek kawy lub herbaty. Popłynęłam ze słowami.

W jaki sposób uczyć się francuskiego i jakiegokolwiek innego języka? Umiejętnie, systematycznie i traktować go jak zabawę. Łatwiej jest uczyć się języka, który nam się podoba i sprawia nam frajdę sam myśl o tym, że potrafimy w nim już coś powiedzieć. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Wiele osób uważa, że będąc w relacji z tubylcem – łatwiej jest nauczyć się nowego języka i posługiwać się nim każdego dnia. I tak i nie. Tak, ponieważ mieszkając po jednym dachem, słuchając telewizji i radia w danym języku, mając pod ręką lokalne gazety i książki – żywy i aktywny kontakt np. z holenderskim przychodzi sam z siebie. Nie, ponieważ z rozmów, w których brałam udział i z własnego doświadczenia wiem, że będąc w relacji z tubylcem (tu: Holendrem) zaczynamy zaniedbać nasze umiejętności językowe. Nie szlifujemy ich, ponieważ sytuacje codziennego życia i przekaz informacji stają się ważniejsze od poprawnej wymowy i fatalnej gramatyki. Przychodzi zmęczenie i irytacja, gdy partner kolejny raz z rzędu poprawia nas. Gdy nas nie poprawia też jest źle, ponieważ nie zależy mu na tym, abyśmy uczyli się lepiej mówić. Samo życie. Mam nadzieję, ze Ty jesteś cierpliwsza/cierpliwszy i kiedy partner próbuje korygować Twoje błędy językowe nie strzelasz rzucasz się na niego z pazurami i nie wymyślasz na czym świat stoi, ze ten przykładowo (holenderski) to najgłupszy język na świecie.. Taaak, ja tak właśnie robię… 😦   Jeżeli Ty masz więcej cierpliwości w tym względzie to gratuluję 🙂 Dlatego lepiej jest m.in znaleźć nauczyciela – zdzielenie go przez łeb patelnią za to, że „u” wymawia się inaczej, niż byśmy tego chcieli jakoś tak … samo z siebie odpada 🙂

Zatem jak uczę się języka obcego?  Po wielu porażkach znalazłam nareszcie sposób – technikę, która mnie złamała do tego stopnia, że zaczęłam się uczyć, przyswajać, zapamiętywać i rozumieć. Technika, którą ja stosuję nie jest moją techniką. Jednak przekułam ją na moje potrzeby w taki sposób, aby na mnie działała, przynosiła korzyści i przełamała moją niechęć do nauki języków obcych. Zaczynamy?

 Kup, znajdź, ukradnij 🙂 taką książkę do nauki języka, która sprawi Tobie frajdę. Jeżeli masz możliwość posiadania książki dla dzieci, zwłaszcza takich, które dopiero uczą się czytać a Ty jesteś na poziomie 0 – śmiało. Takie książki możesz nabyć za grosze (centy) w kringloopie, pchlim targu, a także internetowo z drugiej ręki. Wystarczy poszukać. Z pewnością dobrze pamiętasz ze szkoły podstawowej elementarz z Alą, która ma kota (taaak, załapałam się na niego – czarnowłosa dziewczynka na okładce trzymająca pod pachą elementarz) i coś tam w Twojej głowie świta, że zaczynało się to całe czytanie tak nieśmiało, z sylabami, bez emocji a później to ni z tego i z owego Krzyżaków kazali nam czytać. Tak samo zacznij z Twoją nową przygodą językową. Od podręcznika, który będzie przyjemnie zachęcający, wesoły, z obrazkami najlepiej kolorowymi – obrazki są bardzo ważne 🙂 Nieważne ile będę mieć lat – gdy widzę w książce obrazki mam radochę. Wybierz podręcznik na Twoim poziomie językowym, tak aby Ciebie nie znudził ale i nie odstraszył. Nie kupuj kilku podręczników do nauki języka tylko dlatego, że rynek jest w nie bogato zaopatrzony. Jest to strata kasy a Ciebie to niepotrzebnie ogłupi. Takie jest moje zdanie i takiego ogłupienia doznałam 🙂

Macie już podręcznik do nauki języka i co dalej… Zaglądamy do niego i sprawdzamy, co się w nim znajduje i gdzie. Dla orientacji i zaoszczędzenia czasu. Warto zwrócić uwagę, czy w podręczniku jest zapis fonetyczny wyrazów. Dla niewtajemniczonych – zapis wymowy danego słowa, który różni się zwykle od tego, co zapisane jest na papierze. Swego czasu popełniłam gafę i poszłam na studia polonistyczne. Tam uczyłam się zapisu fonetycznego – koszmar. Brrrr ciekawe, w jaki sposób zaliczyłam te zajęcia…  Przykład dla tych, którzy tak nie bardzo wiedzą o co chodzi:

het thuis

Uitspraak: [tœys]

Po co nam to? Wspominałam, że jestem baaardzo początkującą domo-studentką języka francuskiego i jego nauka – przynajmniej z początku – to jest czarna magia. Wymowa dziwaczna, słowa zlewają się ze sobą, połowy literek nie wymawia się wcale. Brrrr powiało mi zgrozą i przerażeniem w oczach. Ale odkryłam, że mój podręcznik ma zapis wymowy fonetycznej przy każdym słowie znajdującym się w poszczególnych lekcjach. I bardzo mi to ułatwia wymowę i zapamiętywanie wyrazów. Szkoda, że przy nauce holenderskiego nie skorzystałam z tego sposobu. Zapis fonetyczny nie jest łatwy, ale nie jest też bardzo trudny. Posiłkujcie się stronami internetowymi na których możecie znaleźć nagrania głosów wymawiających dane słowo. Warto posłuchać jednego słowa w kilku wersjach. Jeżeli macie dobry słuch muzyczny – nauka powinna pójść Tobie dużo łatwiej. Na moje ucho słoń nadepnął, więc muszę się natrudzić…

Znamy nasz podręcznik zatem siadamy do lekcji pierwszej. Jeżeli dorzucono Tobie do podręcznika CD – świetnie. Otwieramy książkę, czytamy i może coś rozumiemy. Czytamy ponownie i słowa, których nie znamy wynotowujemy sobie w zeszycie do nauki. Ja używam do tego kolorowych pisaków, żeby słowa nie zlewały się ze sobą i aby nauka przypominała zabawę. Warto zapisać sobie nowe słowa wraz z ich wymową fonetyczną (bez tłumaczenia!) – jest to wg mnie świetny sposób dla osób posiadających pamięć fotograficzną. Ja ku nim się skłaniam i dlatego przy okazji nauki sporo piszę, aby oswoić także moją rękę z zapisem danego słowa. Oswajamy się ze słowami, ale nie wykuwamy ich na blachę. Jeżeli mamy CD – odsłuchujemy lekcji, kilka razy aż do momentu, gdy słowa słowa z dialogu zaczniemy odróżniać i separować od siebie. Uwaga! Przez cały ten proces nie tłumaczymy sobie słowa za słowem. Jeden raz to zrobiliśmy, dla orientacji i to powinno nam wystarczyć… przynajmniej na jakiś czas, ponieważ teraz:

otwieramy Google i (jest to dla mnie bardzo ważny element nauki, który umknął mi, gdy zaczynałam moją przeprawę z holenderskim) wyszukujemy nowe, nieznane nam słowo w przeglądarce obrazów. UWAGA! Wpisujemy słowo w wyszukiwarce nie po polsku, ale po holendersku, angielsku czy jak tam chcecie. Warunek jest jeden – szukacie słowa wpisując je w języku, którego się uczycie. U mnie jest to francuski. Zapisujecie obrazek – symbol (dwie wersje, albo i jedną dla danego słowa) na komputerze w przeznaczonym do tego folderze. Nie podpisujemy obrazków. Mamy kojarzyć to, co jest na nich zamieszczone a nie zapisane. I teraz dopiero zaczyna się zabawa 🙂 Przykład: mamy 10 słówek, które pojawiały się w lekcji pierwszej. Są to słówka nowe dla nas a naszym celem jest przyswojenie ich sobie za pomocą mapy skojarzeń, emocji, uczuć. Stworzenie takiej mapy stwarza początkowo nieco trudności, ale praktyka czyni mistrza. Wybieramy do naszej mapy słowo bazowe i stawiamy je w centrum a od niego tworzymy skojarzenia z pozostałych słów. Czasami będzie to przebiegało nieco na siłę, ale dacie radę. Naginajcie swoją wyobraźnię i twórzcie najdziwniejsze skojarzenia, które sprecyzujecie w postaci obrazów. Jednak w osobnym zeszycie napiszcie sobie podobną mapę, ale z użyciem słów. Zajrzyjcie do niego w celu sprawdzenia swojej nowo nabytej wiedzy. Przeglądajcie mapę obrazów każdego dnia, powtarzając sobie słowa, kojarząc je z obrazami. Zapisujcie słowa na kartce, alby później porównać je z tym, co znajduje się w słownej mapie skojarzeń. Zacznijcie skromnie, od kilku haseł. Kiedy Wasz mózg oswoi się z taką metodą nauki a Wy zaczniecie wiedzę- wchłaniać jak gąbka – rozbudowujcie mapę. U mnie od słów pięciu lub siedmiu mapa rozrastała się do 30 – stu i w miarę upływu czasu uczyłam się coraz szybciej. Gdy nauczymy się słowa na 100% i potrafimy je bez namysłu połączyć z  obrazem – wykreślamy je jako nauczone i nie zawracamy sobie nim głowy. Kiedy na mapie pozostanie namiastka słówek „problematycznych” przechodzimy do wykonania nowej mapy, w której znajdą się zarówno słowa nowe, jak i te, które jakoś tam „nie leżą”. Itd.itc.Proces ten powtarzamy wytrwale, najlepiej każdego dnia przeznaczając na to godzinę, przykładowo. Co ze słowami, których nie potrafimy sobie przyswoić? Odpalamy internet i sprawdzamy znaczenie tego słowa w języku, którego się uczymy; zaglądamy do jego synonimów i na końcu czytamy, ew. zapisujemy w jaki sposób to słowo używane jest w zdaniu. To bardzo pomaga. Jeżeli chcesz w taki sposób poznać słowo już na początku jego nauki – śmiało, zrób to. Ta technika ma pasować do Ciebie, a nie Ty do niej 🙂

Jak tworzymy mapę obrazów – skojarzeń?

WERSJA 1 – kolekcjonujemy obrazki w komputerze i codziennie robimy ich przegląd przypominając sobie słowa, które je opisują. U mnie ta wersja sprawdziła się umiarkowanie.

WERSJA 2 – obrazki drukujemy w wersji mini, w ruch włączamy nożyczki i taśmę klejącą i cofamy się do czasów dzieciństwa klejąc nasze mapy tak, jak nam się to podoba. Zabiera to mnóstwo czasu, ale relaksuje i sprawia frajdę. Masz dzieci – wciągnij je w tą zabawę. Taką mapę wieszasz sobie w miejscu łatwym, np. w WC. U mnie zajmowała ona większość ściany, albo drzwi w WC 🙂

WERSJA 3- zapisujemy obrazki w Pinterest, ewentualnie w innym serwisie. Zasada ta sama, ale mniej frajdy sprawia. Obecnie z niej korzystam ze względów czasowych. Za dużo fajnych rzeczy mam do zrobienia i nauczenia się. A Pinterest jest po prostu fajny 🙂

Mapa słówek powinna być Waszą mapą osobistą. Chyba, że tworzycie ją z chłopakiem/ dziewczyną razem, dla zabawy i oboje nią podążacie. Dlaczego? Bo tylko Wy wiecie co w Waszej głowie siedziało podczas tworzenia mapy. Niektóre hasła są trudne do wyszukania i skojarzenia – musicie się zatem nakombinować, aby odpowiednio je umiejscowić. Odpowiednio, czyli tak, jak WAM to pasuje. Mój chłopak domyślał się dwóch lub trzech słów z mojej mapy a reszta była dla niego nielogiczna, takie – co ma piernik do wiatraka. Okazuje się, że ma wiele, ale tylko w Waszej głowie. Dlatego bądźcie egoistyczni i nie dzielcie się mapą z osobami trzecimi, ani nawet drugimi, ponieważ one i tak z niej nie wyciągną żadnych korzyści. No tak to działa.

 

Postarajmy uczyć się również całymi wyrażeniami. Niee, nie chodzi mi o to, że macie zdania na pamięć wykuwać, ale są pewne kombinacje słów, które regularnie pojawiają się w naszym codziennym życiu i ich znajomość ułatwia komunikację i tworzenie nowych konstrukcji.

Uczcie się w przedziałach czasowych, regularnie. To powtarza każdy i to nie jest czcze gadanie. To naprawdę pomaga i przyznaję, że gdy robiłam sobie dłuższe przerwy w nauce – powroty były trudniejsze a mój mózg był rozleniwiony i więcej czasu zajmowało mu wskoczenie na tryb myślenia mapą skojarzeń. Odłączcie się od świata zewnętrznego, nastawcie sobie czasomierz i zaczynamy. Uwierzcie mi, że godzina skupionej nauki bez myślenia ile to już czasu minęło i nieustannego zerkania na zegarek jest całkiem inną godziną od tej, jaka jest Wam dana, gdy zerkacie na zegar i macie wrażenie, że czas mija jak szalony. Godzina ustawiona wydaje się być znacznie dłuższa i dużo więcej podczas niej zdziałacie. Niezależnie od tego, w jakim celu będziecie ustawiać swój czas – do nauki, pracy, sprzątania, sportu…

I najważniejsze – jeżeli tylko możecie mówcie w danym języku, znajdźcie nauczyciela i trenujcie swoją umiejętność i przełamując wstyd. Możecie dobrze czytać w danym języku, rozumieć, pisać, myśleć, ale jeżeli nie odważycie się mówić to Wasz postęp nie pójdzie do przodu w taki sposób jakiego sobie życzycie. I starajcie się JAK NAJMNIEJ korzystać z polskich tłumaczeń słów i zdań. Polski już znacie, teraz jest kolej na wyzwanie. Wprawdzie nie wyobrażam sobie nauki bez zaglądania do tłumaczenia na polski, ale ograniczam to minimalnie. Naszym celem jest mówić, pisać, rozumieć w nowym języku a nie tłumaczyć go na język ojczysty ( no chyba, że jesteś tłumaczem).

Mam nadzieję, że Wam pomogłam i ośmieliłam Was. Szkoda, że nikt mi nie przekazał połowy tych wiadomości gdy zaczynałam naukę holenderskiego. Zwłaszcza części dotyczącej mapy skojarzeń i korzystania z zapisów fonetycznych. Przy holenderskim bardzo pomogły mi mapy skojarzeń, które tworzyłam każdego dnia! Walcząc teraz z francuskim już odczuwam skutki zapoznawania się z zapisem fonetycznym słów. To działa.

A teraz pytania do Was:

  • jaki język bierzecie „na tapetę”? holenderski, angielski, włoski? a może ktoś z Was dołączy się do mnie i zacznie naukę francuskiego? Już jutro wrzucę pierwszą lekcję dla bardzo początkujących, czyli i dla mnie 🙂
  • jakie Wy macie sposoby nauki języka? Co Wam pomogło, ośmieliło i sprawiło, że lody pękły? Śmiało – w tym celu jest ta kategoria na moim blogu. Aby sobie pomóc – nawzajem.

Jeżeli chciałabyś dowiedzieć się z jakich dokładnie stron korzystałam przy nauce języka holenderskiego (a teraz i francuskiego) zapisz się na mojego newslettera. Niestety w dalszym ciągu znajduje się on na stronie główne (wystarczy, że klikniesz w nazwę bloga znajdującą się na banerze – zostaniesz przekierowany/-a na stronę główną a tam na samym dole jest info o newsletterze i musisz kliknąć  w moje zjecie). List z informacjami otrzymasz ode mnie jeszcze dzisiaj, ale nie automatycznie (tak, nad tym też pracuję) tak abyś jutro mógł lub mogła zabrać się do nauki 🙂

Powodzenia i fajnie, że do mnie odwiedziłeś lub odwiedziłaś 🙂

 

 

 

 

 

Zapisz

One thought on “Bonjour i nie tylko. Jak się uczyć języków?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s