W gorącej wodzie kąpana

Ubawiłam się dzisiaj, naprawdę. Mało tego – ubawiłam się sama z siebie. Tak bardzo czegoś chciałam, że aż przedobrzyłam. Bo ja to bywam niekiedy w bardzo gorącej wodzie kąpana i chociaż zwykle zastanawiam się dłużej nad pewnymi decyzjami, to tym razem – tak nie bardzo….

Jak widzicie – mam sobie bloga, takiego raczkującego, ale mi to nie przeszkadzało.  Naprawdę 🙂 Przynajmniej tak uważałam do przedwczoraj, gdy to uparłam się wykupić opcję premium, aby zaistnieć bardziej, sensowniej i w ogóle. Chciałam mieć wypas na 100%, poinstalować cuda – niewidy i BŁYSZCZEĆ!!!! OH, jak ja chciałam błyszczeć no i błysnęłam … Ponieważ, gdy już sobie kupiłam to całe premium to za bardzo nie wiedziałam, jak się za nie zabrać, żeby te cuda cudaśne na moim blogu wyczarować. Zaczęłam czytać i jak to zwykle u mnie bywa, im bardziej i im więcej się wczytywałam, tym bardziej w panikę wpadałam. Dzięki blogowaniu poznałam super dziewczynę Milenę z bloga https://lesnicanabrzozowej.wordpress.com która wczoraj moje dupsko ratowała z opresji. Boże jaką ta dziewczyna miała wczoraj cierpliwość do mnie! Milena próbowała ze mną newslettera ustawić, żeby coś u mnie zadziałało tak jak powinno ( zapomniałam gdzieś po drodze, że ja i technika to tak nie bardzo ) i ustawiła 🙂 Chwała jej za to. W tej całej panice blogowej (w końcu wydałam na premium na WordPress 100 euro – tak sobie chyba uznałam, że nie mam co ze stówką zrobić, ja – kobieta na zasiłku dla bezrobotnych echhhh) zaczęłam wzywać o pomoc grupę blogową na FB! W końcu te dziewczyny to z pewnością wiedzą co i jak a ja to taki żółtodziób… I wiecie co? Dostałam odpowiedź – a nawet dwie. A jedną to szczególnie krótką – a co chciałaś uzyskać kupując premium? I… no właśnie. Zaczęłam myśleć co też ja chciałam uzyskać kupując premium…. Wydając kasę na coś, na co nie byłam przygotowana. Goniąc za czymś, czego jeszcze bardzo dokładnie nie przemyślałam. Marząc o czymś fajnym, ale … realizacji marzeń nie da się przyspieszyć, można je jednak wspierać. I gdy tak spojrzałam trzeźwo na tą całą historyjkę – zaczęłam się śmiać. Sama z siebie i z  tego, że jestem w takiej gorącej wodzie kąpana… WordPress daje możliwość rezygnacji z zakupu Premium w ciągu 30-tu dni od dnia zakupu. Wycofałam zatem moje „ulepszenie” na siłę czegoś, czego ulepszyć jeszcze nie umiałam. Wszystko w swoim czasie 🙂

Zbłaźniłam się trochę gdzieś po drodze i wydałam mało rozmyślnie pieniądze na coś, co mogę udoskonalać za free ucząc się, jak powinnam pracować z moim blogiem, aby i tak przyniósł mi korzyści i bym mogła w odpowiednim momencie wskoczyć na wyższy poziom…  Taka lekcja! I powiem Wam, że była to lekcja dobra, a porażka – wskazana. Dlaczego?

Przez większość mojego życia nie wiedziałam czym są marzenia. Mało tego, ja nawet nie umiałam marzyć i sięgać po możliwości, które gdzieś po drodze leżały na mojej drodze czekając na to, aby z nich skorzystano. Nie umiałam się odważyć, aby polepszyć własną sytuację życiowo – materialną. Czułam się zahukana, zawstydzona, gorsza… Taki Kopciuszek, którego każdy spycha na bok a on nie widzi dla siebie lepszego losu. Do czasu… Całkiem niedawno poczułam jak otwiera się we mnie COŚ. Jakaś furtka. Siła, której dotąd nie znałam. Zaczęłam uczyć się od osób bardziej doświadczonych  ode mnie i myśleć o tym, co mogłabym zrobić lepiej, co potrafię, w jakich kierunkach mogę iść i nagle okazało się, że tych kierunków jest całkiem sporo a ja sama rzucam sobie kłody pod nogi. Zmęczyłam się tym. Po wielu, wielu latach walki z przeciwnościami poddałam się i przestałam mierzyć się z nimi na siły, ponieważ MY KOBIETY potrafimy wiele, bardzo wiele i niepotrzebnie budujemy przed sobą trudności. Niepotrzebnie też dajemy innym taką siłę i przyzwolenie na to, aby owe trudności przed nami piętrzyli. Ileż razy ja się nasłuchałam się, że: na co to Tobie, i co masz zamiar z tym zrobić, a warto było??? Warto było, za każdym razem – nawet jeśli poniosłam porażkę., ponieważ przekonywałam się, że nawet jeżeli nie we wszystkim jestem dobra to jedna w CZYMŚ jestem a nie myślałam… Teraz mam 37 lat i mam odwagę marzyć i uwierzcie mi, że to dodaje skrzydeł i pewności siebie. Jeszcze tak trochę nieśmiało, ale jestem na dobrej drodze. Wiem, że potrafię – piec, pisać, robić biżuterię, gotować, doradzać, myśleć, marzyć, robić zdjęcia, uczyć się etc…

Któregoś dnia magia zadzieje się wokół mnie. Mało togo, ona już się dzieje a ja nad nią pracuję … otwierając się na nią. Zatem wybacz mi drogi Czytelniku / Czytelniczko, że mój blog nie jest jeszcze najcudowniejszy na świecie. Staram się, aby był lepszy z każdym dniem, ale na to potrzebuję i czas i umiejętności. A to, że zapominam czasami, że wszystko ma swój czas, że nie wszystko można przeskoczyć z lekkością i swobodą…No cóż – euforia początkującego. Ja nie przeskoczę za szybko tego, że moja wiedza na temat blogowania jest nikła a techniczna … pożal się Boże. Ale uczę się. Ula Pheleb wypuszcza niebawem kurs blogowania. Zaznacza w nim, że nie jest to kurs dla początkujących…Pochwała uczciwości 🙂 A ja nie posłuchałam i jednak zapisałam, ponieważ nawet jeżeli jeszcze nie jestem gotowa na to, zrobić mój blog w stylu miód-malina już teraz – na moje zawołanie to wiem, że przyjdzie czas, gdy będę dalej, niż obecnie a wtedy…. 🙂

Na stronie głównej bloga, na samym dole być moje zdjęcie z informację o tym, że jeżeli chcesz być na bieżąco… Tyle udało mi się stworzyć z pomocą Mileny 🙂 Jeżeli spodobał się Tobie mój post, jeżeli może on Tobie pomóc albo komuś z Twoich znajomych – podziel się tym i wesprzyj mnie wpisując się  na mój newsletter  🙂  Doda mi to skrzydeł, a może tez i Tobie…. 🙂

 

 

23 thoughts on “W gorącej wodzie kąpana

    1. A wiesz, że w ubiegłym roku zaczynałam blogiem „Tam, gdzie kwitną tulipany”. Teraz powoli przerzucam tutaj posty z tamtego bloga! a u Ciebie widzę kilka fajnych rzeczy – przepisy, klimat…. tylko subskrypcji nie znajduję. Ja się ze swoja wczoraj namordowałam 😦

      Lubię to

  1. Fajnie poczytać że nie ja jedna jestem taka w gorącej wodzie kapana… Poza tym mamy podobne doświadczenia jeśli chodzi i o to przedobrzanie, stwarzanie sobie problemów i pozwalanie innym na decydowania o naszym życiu oraz dochodzenie do tego, że mamy prawo marzyć i żyć po swojemu… Świetnie się czyta Twoje teksty i czekam na kolejne 😊

    Lubię to

    1. dzięki ogromne. Wiesz, kobiety maja to do siebie, ze stwarzaj sobie problemy… Boze, ile ja ich sobie po drodze wymyślam i na co????? i dlatego któregoś dnia wymyśliłam nazwę tego, bloga i col zadziwiające – pomaga on mi na tyle,ze napięcie w moim kręgosłupie znacznie się zmniejszyło a nie było dnia bez pobudki z bólem pleców. Teraz czuje, ze jakiś ciężar ze mnie spada i widzę, ze ludzie chcą się ze mną czasem dzielić i rosnę 🙂

      Lubię to

      1. U mnie to napięcie objawialo się napieciowymi bólami głowy i migrenami. Od kilku lat w prawie każdym tygodniu było więcej dni z bólem głowy niż bez. A od momentu kiedy dostałam w pracy wypowiedzenie (którego się od dłuższego czasu spodziewałam) normalnie ulga, kamień z serca a bóle głowy jak ręką odjal. I wróciły tylko w czasie „urlopu” w ojczyźnie gdzie jak zwykle wszyscy uważają, że mogą mi coś narzucać, rozkazywac i krytykowac. Niepewność przyszłości czasem nadal przeraża, ale mniej niż kiedyś. Staram się widzieć przed sobą wachlarz możliwości i okazję do zmian w życiu a nie panikowac, choć czasem zdaza mi się zapomnieć i wracać do starych schematów. My kobiety chyba wszystkie w jakimś stopniu tak mamy… 😉

        Polubione przez 1 osoba

  2. widzę że nie odzyskałaś strony „O mnie”
    a WordPress-em się nie martw nie taki diabeł straszny… Kiedyś i ja będę przechodzić na premium to zrobimy to razem 😉
    i Odkryłaś to czego uczą dziewczyny od blogowania. wszystko w swoim czasie. Daj sobie czas na rozwój, Twój blog będzie rozwijał się z Tobą. Ech zazdroszczę Ci, ale nie złośliwie. potrafisz pięknie pisać… Chciała bym się tego nauczyć. Obawiam się jednak, ze z tym to się trzeba urodzić…
    Dziękuję Ci za uznanie, ale nie zrobiłam nic niezwykłego, mam nadzieję że kiedyś Ci się odwdzięczę, za Twoje wskazówki.

    Lubię to

  3. Hej, hej, ja nie mam wprawy w komentarzach na blogu, ale jak przeczytałam Twoje zmagania, przemyślenia, swoją droga pięknie i lekko ujęte, postanowiłam też się wysilić i skomentować. Pamiętam jak przykleiłam się do stoiska z Twoją biżuterią 🙂 Trzymam kciuki i jestem pewna, że nas często zadziwisz, zaskoczysz, zachwycisz…

    Lubię to

    1. O Matko Kochana 🙂 Iwonka – cześć!! Ja pamiętam, jak przykleiłam się do Twoich toreb i zapiałam zachwytem do kulinarnych wyczynów Piotra (pozdrawiam). Cieszę się, że zawitał do mnie Ktoś z kim łączyła mnie kiedyś fajna idea:) Buziaki i dziękuję, że napisałaś takie fajne słowa

      Lubię to

  4. Ja już bloguję od jakiegoś czasu, ale wiele rzeczy w WordPressie nadal pozostaje dla mnie niewyjaśnioną tajemnicą. Staram się na razie skupiać na dobrych treściach, a potem przyjdzie czas na to, by bloga doprowadzić do stanu miód-malina :). Na razie dopiero zaczynam myśleć o tym, jakby to wszystko ulepszyć. Jednak jest tego tyyyle, że nie wiadomo w co najpierw ręce włożyć. Człowiek może się zaklikać na śmierć :).

    Polubione przez 2 ludzi

    1. To prawda, człowiek chce od reki wszystko piękne mieć i tak, żeby i innym i nam się podobało, ale no cóż – nie da się, chyba że komuś zapłacimy za pomoc 🙂 ja się trochę ogarnęłam i dałam sobie czas – na spokojnie. Każdego dnia coś małego, byle do przodu.. Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  5. Świetny wpis! 4 paragraf jak o mnie, aż mnie zatkało 🙂 Dopiero powoli wychodzę z tego stanu, świetnie jest wiedzieć że nie jestem sama na tej drodze 🙂 A newsletterami i upiększaniem się nie przejmuj – z czasem będzie coraz lepiej! Ściskam.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s