W poszukiwaniu skarbów część 1

I chociaż  tytuł postu jest nieco na wyrost, to jednak dla mnie wyprawa „na starocie” jest właśnie podobna do poszukiwania skarbów. W Holandii kochają starocie. Pchle targi, wyprzedaże kufrowe ( garażowe ), rommelmarkty i etc. są tutaj chlebem powszednim i odbywają się wszędzie i w każdy weekend. Począwszy od takich malutkich, lokalnych po targi na których ogłasza się 200 wystawców. Wystawców – mocno powiedziane. Na pchlim targu każdy może spróbować swoich sił: dzieciaki sprzedają zabawki, kobiety wyprzedają nienoszone ciuchy, kolekcjonerzy mają swoją działkę… Wystarczy zainwestować kilka euro w opłatę za miejsce, a później nic tylko handlować. Ja za podobnymi targami nie przepadam. Powód – męczy mnie pytanie o cenę i często trzeba się nachodzić, aby spomiędzy rupieci wyszperać coś interesującego. Wolę kringloopy – sklepy ze starociami ( i nie tylko starociami ). Tam możesz zanieść graty domowe, nadwyżki odzieży, stare meble i etc. Pieniądze ze sprzedaży najczęściej przeznaczone są fundacje, stowarzyszenia, zgrupowania etc. Ceny – to zależy. W mojej mieścinie jest kringloop, w którym często trafiam na ceny irracjonalnie wysokie, ale jest i taki,  w którym za 5 euro możesz wyjść z zastawą obiadową 🙂 Odkrycie kringloopów było dla mnie jak objawienie. Większość mojego wyposażenia pochodzi z podobnych sklepów, a że ludzi bez żalu pozbywają się z domów sprzętów nowych i  w stanie idealnym – korzystam. Kilka euro, a tyle frajdy 🙂 O miłośnikach książek mogę jedynie powiedzieć, że takie miejsca są dla nich rajem. Sama regularnie zaglądam na półkę z książkami kucharskimi i znajduję perełki.

A co do poszukiwania skarbów – mój chłopak ( jak i reszta jego rodziny ) ma upodobanie do wyszukiwania przedmiotów, które mogą mieć wartość rynkową. Antyków 😉 Kompletnie się na tym nie znają, ale chcą wierzyć, że obrazek kupiony za 2 euro może okazać się wart setki euro. Ech, ta siła programów telewizyjnych… Również i w tym lubują się Holendrzy – w wycenianiu przedmiotów po dziadkach i pradziadkach. Kilka razy oglądałam podobne programy – warte uwagi i zaskakujące. Wracając do poszukiwań mojego chłopaka – nie, nie jest tak, że mam dom zastawiony starociami tylko dlatego, że maja one potencjalną wartość. Zazwyczaj na szperanie chodzimy razem i gdy przychodzi do mnie z czymś, co jest prawdopodobnie zabytkowe i wartościowe – ja odkładam to z powrotem na półkę, ponieważ jest to również zazwyczaj coś brzydkiego i kompletnie do niczego nieprzydatnego. Niech to i będzie warte potencjalną fortunę, ale żeby nabywać potworka w połowie uszkodzonego za nieprzyzwoitą cenę ( ponieważ pracownicy kringloppa również zakładają, że to COŚ może mieć wartość )? Nie, dziękuję  🙂 Tam, wiem – mając takie podejście nigdy nie wzbogacę się na sprzedawaniu „antyków” 🙂 Bez żalu jednak ograniczę moje poszukiwania do skarbów, które cieszą moje oko, są przydatne bardziej lub mniej i wiem, że jestem szczęściarą nabywając coś ślicznego za małe pieniądze.

A Wy którą opcję poszukiwania skarbów wybieracie – moją czy mojego chłopaka? 🙂

 

A poniżej jeden z moich skarbów – mały „kielich”. I chociaż całkiem podobał mi się taki zaśniedziały, to jednak postanowiłam nadać mu blasku. Co powiecie na taki skarb? 🙂

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 thoughts on “W poszukiwaniu skarbów część 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s